12 miesiąc, czyli pierwszy rok za nami

img_20170706_182654

img_20170706_182654Witajcie Moje Pszczółeczki,

Sam nie wiem jak to się stało, ale już rok jestem na tym świecie. Zleciało tak szybko, że nawet nie wiem kiedy!

Z tego też powodu postanowiłem podzielić się z Wami moimi przemyśleniami na tematy egzystencjalne. Nie wiem czy wiecie, ale Staruszkowie z okazji mojej okrągłej rocznicy, postanowili urządzić mi niezłą imprezkę! Ale o tym opowiem Wam w oddzielnym wpisie.

Po pierwsze ostatni miesiąc obfitował w zmiany w moim poruszaniu. Przyznam, że do tej pory byłem dość leniwy w tej kwestii. Zaraz po imprezie urodzinowej ruszyłem. Obecnie pełzam, raczkuje, siadam i staje przy pomocy łóżeczka, mebli lub po prostu Staruszków.

Po drugie jedzenie. To nadal jest dla mnie kwestia bardzo ważna. Ciągle mam urozmaicane menu. Jestem na etapie testowania buraczków (nie wiedzieć czemu rodzice ich nie lubią, więc ociągali się z ich wprowadzeniem). Pychotka! Czasami też uda się coś podjeść z talerza Staruszków albo Dziadków czy innych Ciotek i Wujków. Oni to dopiero mają smakołyki!

Po trzecie zabawa. W tej chwili ulubioną zabawą jest rzucanie wszystkiego, co akurat mam pod ręką. A że-jak już wspomniałem- przemieszczanie już opanowałem, najchętniej wędruje do kuchni, gdzie na podłodze są płytki i rzucam tam sobie drewniane klocki (wcześniej rzucałem plastikowe, ale zorientowałem się, że drewniane lepiej hałasują:)- sąsiedzi muszą być zachwyceni:).

Po czwarte- mama z tatą nazywają to lęk separacyjny, ale ja po prostu nie lubię jak znikają mi z oczu. Musze przyznać, że nie lubię ostatnio się z nimi rozstawać, a jak już pojawia się na horyzoncie grupa ludzi i każdy się do mnie uśmiecha, to reaguje lekko nerwowo, w sensie że troszkę sobie płaczę. Mama coś mówi, że za chwile wraca do pracy. Mam nadzieje, że będzie mnie brała ze sobą, bo jak nie to jak ona to sobie wyobraża??!

Po piąte- wakacje. Moje pierwsze wakacje i pierwsza podróż nad nasze polskie morze. Musze przyznać, że podróż zniosłem nad wyraz dobrze. Samo morze- petarda. Wszędzie dużo piachu, klimat dobrze wpływał na mój sen, a szum fal bardzo przyjemnie usypiał (lepszy niż SzuMiś) a do tego przepyszna rybka. Czegóż chcieć więcej….

Po szóste- choroba. Niestety w dzień, w który wypadały moje urodziny dopadła mnie choroba. Początkowo czułem się słabo i dostałem wysokiej gorączki. Mama mówi, że to była trzydniówka. I faktycznie przez trzy dni męczyła mnie gorączka, a czwartego dostałem wysypki na całym ciele. Mama trochę panikowała, ale ja jestem twardy chłop i szybko zwalczyłem choróbsko.

A teraz jak zwykle krótkie podsumowanie w liczbach:

Waga: 11 kg- od kilku miesięcy trzymam linię i waga jest stała:)

Rozmiar ubranek: 80 cm, czasem zdarzy się już 86 cm:) (generalnie przystojniacha ze mnie)

Ulubiona zabawka: klocki do ustawiania wieży, grające kredki, grające jabłuszko

Ilość uzębienia: tutaj niestety kolejny ząb w natarciu:(. Dziś nawet nie mogłem zjeść obiadu, ani moich ulubionych truskawek bo bolało:(..

Ulubiona piosenka: ani nie księżycowy kamień, ani nie lokomotywa. Teraz na topie jest rolnik sam w dolinie oraz książeczka o strażaku Jacku!

Jak widzicie był to aktywny miesiąc. Ukończenie roczku to już poważna sprawa. Ale to był bardzo udany rok:). Oby wszystko się tak układało dalej:)

Życzcie mi powodzenia w następnym roku i jeszcze więcej jedzenia!

Wasz J.

Dodaj komentarz