4 miesiące mojego życia

jaco-bloger

Od 4 miesięcy na tym grajdole i wciąż zero komunikacji… a może my do siebie nie pasujemy?

Bo przecież ile można się docierać. Wiadomo, że pełny brzuch to podstawa. Czy to źle, że kocham jeść? A oni tylko wydzielają i wydzielają. Nie za dużo bo zaraz do kąpieli, teraz tylko 120ml bo jadłem niecałe 2 godziny temu, przed snem dostanę 180 ml to teraz tylko 60ml żebym przestał płakać. Jak tu żyć!? Myślałem, że Polska to piękny kraj mlekiem i miodem płynący- wiadomo, że to nie Niemcy czy Norwegia, ale przecież u tych starych to gorzej jak w Etiopii. Zawsze trzeba się rozedrzeć żeby mleko dali, a i tak nigdy tyle ile bym chciał. Po litrze na głowę! Jak ojciec bierze butelkę 500 ml to nikt nic nie mówi, a mnie nawet 200 ml nie da. Cóż z tego, że ważę 8 kg- mnie to nie przeszkadza, więc co komu do tego. Ja się sobie podobam!

Drugi przykład. Myślałem, że zrozumieli, że najlepiej czuje się w dresie w moim bujaku. Ale jak widać nie. Ostatnia niedziela, budzimy się, wszystko ładnie pięknie, a starzy zamiast moich opierdzianych dresów w kaktusy zakładają mi jakieś przyciasne spodnie, koszulkę z kołnierzykiem, kurtkę i …. czapkę! Czy ja wyglądam jak Tap Madl?! Biorą mnie do kościoła z bandą innych dzieciaków i każą siedzieć grzecznie u siebie na rękach. Mówię spoko, dużo innych dzieci niech widzą jaki jestem grzeczny- wytrzymam 15 minut. Ale po 20 minutach dalej trzymają i nie odkładają do wózka. I jeszcze jakiś typ mnie po łysinie wodą polewa, jak wczoraj przecież była kąpiel!!. No to żem się zdenerwował. Ale jak widzicie były powody.

Z takich moich nowych umiejętności to poznałem co to ręce, ręce w buzi, ręce trzymające stopę, nos matki i usta ojca. Generalnie ręce są spoko. Umiem też rozmawiać. Tzn tak sądzę, bo ja siedzę i mówię: „stara daj mleko”, a ta przychodzi i głaszcząc mnie po głowie mówi jaki jestem słodki. Serio? Chyba jeszcze musimy dopracować tą naszą komunikację..

Poznałem też smak marchewki. Zacna. Wchodzi jak mleko.

Podsumowując moje powyższe wywody- Ci moi rodzice to mają szczęście że czasami przynajmniej dupsko mi wytrą, zabawki mi moje dadzą i nowe kupią, no i co by nie było dadzą to mleko. Mało bo mało no ale cóż. Ogarnę nogi to sam sobie wezmę. Trochę jeszcze pewnie zajmie zanim się dogadamy, ale generalnie da się jakoś z nimi wytrzymać na tym świecie:).

Życzcie mi powodzenia i do usłyszenia w kolejnych miesiącach;)!

J.

P.S. (Od mamy) A co Wasze pociechy potrafiły w 4 miesiącu swojego życia:)?

3 Comment

  1. Moje pociechy póki co potrafią dobrze kopać w brzuszku 😛 Ale Jacku nic nie martw – za niedługo będziesz miał dwóch kumpli, z którymi też będziesz musiał się „docierać” 😀

  2. Karola says: Odpowiedz

    Fifol Też obczail że ma ręce i można nimi wszystko wpakowac do buzi 😀marchewka była ble..była wszędzie tylko nie w buzi 😀buziaki dla Jacka od Ciotki 😉

  3. Repeć says: Odpowiedz

    Wpis Jaca pozamiatał :):)

Dodaj komentarz