My home is my castle

Mój dom to moje królestwo. Telewizor, do niego konsolka, laptop, lodówka z piwkami, pufka sako. I rower wiszący nad łóżkiem. Tak wyglądał mój zamek. Moja twierdza. Zanim pojawił się Jaco no i moja żona, byłem Panem każdego metra kwadratowego, znałem każdy kurz i każdego pająka z imienia w każdym kącie.

Aż pewnego dnia musiałem oddać część moich włości żonie.

I prawdę mówiąc dużo się nie zmieniło. Lekkie malowanie żeby odświeżyć mieszkanie i wymiana klapy w muszli w łazience. W sumie nie dziwię się czemu :). I rower zniknął ze ściany, ale jeżdżony też był tylko od święta więc nie była to dla mnie jakaś druzgocąca zmiana. I to wszystko. Nie wiedzieć czemu natomiast zniknął z domu cały kurz i każdy pająk. Mam nadzieje, że wszystko u nich dobrze.

Byłem natomiast przekonany, że wraz z przyjściem na świat Jaca nie będzie miejsca na wszystkie moje skarby. I znów byłem w błędzie. Konsolka z telewizorem jak stała tak stoi, trochę mniej używana, ale może to i lepiej. Na piwo w lodówce zawsze znajdzie się miejsce zaraz koło soczków i obiadków Jaca. Owszem, pojawiło się więcej pułapek na podłodze. Bujaczki, maty do leżenia, kołyski, misie, grzechotki i smoczki – ale nie więcej niż w dawnych kawalerskich czasach- śmieci na podłodze.

Zupełnie inaczej natomiast widzi to żona, która spędziła dużo czasu na planowaniu każdego kąta dla Młodego.

To prawda, zanim w naszym domu zagościł Jaco zaplanowałam całą wyprawkę z największą precyzją, w głowie miałam wizję co i jak poukładam. Wszystko poprane, poprasowane, odkurzone. I nadszedł ten wielki dzień.  Kiedy po kilku dniach nieobecności w domu wróciłam do niego z Jacolem, nagle okazało się, że mój niby „przygotowany” dom to totalny chaos. Tak naprawdę kilka tygodni zajęło mi stworzenie strategicznych miejsc w naszym mieszkaniu, które stały się użyteczne zarówno dla Nas rodziców, jak i dla Jaca. Poniżej przedstawiamy Wam krótką fotorelację 4 miejsc w domu i jednego poza, które bardzo ułatwiają nam życie z tym naszym małym, dużym, 8 kg Szczęściem ;).

 

Kącik przyrządzania jedzonka

Z naszej małej kuchni sporą jej część przeznaczyliśmy na butelki, soczki, słoiczki i inne niezbędne gadżety, które zaspokajają głód naszego Synalka (a wierzcie Nam bywa on spory;)). Umyte i wyparzone sprzęty kładziemy na parapecie (ułożenie wszystkich elementów nie jest przypadkowe, przy presji czasu, jaką Jaco stosuje musimy maksymalnie zminimalizować czas przygotowania posiłku :). Czasami koncepcje ułożenia burzy mąż, gdy sam ogarnia kuchnię.

20161105_194228-1024x76820161105_194216-1024x768

 

 

 

 

 

 

 

20161105_194145-1024x768

 

 

 

 

 

 

Kącik pielęgnacyjny

Sypialnia stała się także kącikiem pielęgnacyjnym naszego Jaca. Tutaj go kąpiemy, przebieramy i zmieniamy pampersy. Skumulowaliśmy wszystko w jednym miejscu, żeby wszystkie czynności wykonywać w miarę szybko i sprytnie zwłaszcza, gdy głód wzywa a pielucha pełna!


20161105_150248-e1478374616347-1024x768
20161105_150023-e1478374764169-1024x768

 

 

 

 

 

 

20161105_150216-e1478374700311-1024x76820161105_150154-e1478374736904-1024x768

 

 

 

 

 

 

Kącik wypoczynkowy

Nasza sypialnia po godzinach pielęgnacji staje się także miejscem wypoczynku. Przewijak i wanienka znikają z pola widzenia, za to pojawia się nastrojowa lampka, ciepły kocyk oraz ulubiona karuzela z Kubusiem Puchatkiem.


20161105_150411-1024x76820161105_150425-e1478374657770-768x1024

 

 

 

 

 

 

 

 

Kącik zabaw

W salonie zadomowiły się na dobre miejsca, w których Jaco spędza czas w trakcie dnia. Bujaczek, mata oraz skrzynia pełna zabawek, grzechotek oraz gryzaków. Miejsce jest przytulne i sami chętnie spędzamy w nim czas z Jackiem :).


20161105_192858-1024x76820161105_192946-1024x768

 

 

 

 

 

 

20161105_192959-1024x768

 

 

 

 

 

 

Tajny schowek

A oto nasz tajny schowek na wózek. Tak, tak mieszkając na 4 piętrze bez windy i mając syna, który w 4 miesiącu ważył już ponad 8 kg musieliśmy wykombinować jak wychodzić z nim na spacery i nie złamać sobie przy tym kręgosłupa :).  Moje autko stało się zatem miejscem przechowywania wózka.


20161105_121259-1024x76820161105_121252-1024x768

 

 

 

 

 

 

Jak widzicie wspólnymi siłami, udało się w 2 pokojowym mieszkaniu zmieścić królestwo ojca, salony matki oraz komnaty Jaca. Nawet bez pomocy magistra planowania przestrzennego.

A jak zmieniały się Wasze mieszkania w kolejnych etapach życia? Nie obyło się bez generalnych remontów? Potrzebne było nowie mieszkanie, wybudowanie domu? A może w zupełności wystarczyłby Wam czteroosobowy namiot?:) Piszcie w komentarzach 🙂

A. & B.

7 Comment

  1. Patrz Anda taki niepozorny peżot a pojemny jak Jeep 🙂

    1. admin says: Odpowiedz

      zdecydowanie niepozorny:)! Nagle okazał się bardzo pojemnym autkiem 🙂

  2. Iza says: Odpowiedz

    Pojemny ten pezot i jaki czysty!! Tak swoja droga z chwila przyjscia na swiat pierwszego Barrona z miesiaca na miesiac niemozliwe stawalo sie mozliwe czyli odkrywanie nowych przestrzeni w domu o powierzchni 65 mkw potem rozbudowa ; natomiast drugi Barron juz wymusil zmiane domu na wiekszy i nawet kajak zniknal spod lozka…

  3. Iza says: Odpowiedz

    Ale bardzo zgrabnie sie urzadziliscie:)

    1. admin says: Odpowiedz

      Dziękujemy!:)
      zdecydowanie odkrywanie możliwości przestrzennych mieszkania jest nieodłącznym elementem posiadania dziecka:D.
      P.S. Peżocik może i pojemny ale czysty tylko z daleka;)

  4. U mnie zmiany były już dwa razy, raz po narodzinach 1-go synka, drugi raz po przeprowadzce drugiego do pokoju pierwszego, a za rok kolejne przemeblowanie, bo młodszy 3-latek też będzie potrzebował dużego łóżka. Tylko pokój ciągle ten sam, jeden i podłogi coraz mniej 🙂

    1. admin says: Odpowiedz

      Domyślamy się, że przy dwójce ta przestrzeń jeszcze bardziej się kurczy;). Ale za to radość też jest podwójna!;)

Dodaj komentarz